Oszuści są niestety na każdym kroku

Oszuści internetowi, zresztą jak wszyscy oszuści, mają różnorakie i kreatywne powody na wyłudzenie pieniędzy od swoich ofiar. Pomysłów, o których wiemy, mógłbym tutaj wymienić kilkadziesiąt. Metody wyłudzaczy internetowych też są powszechnie znane, jednak niektórzy ciągle łapią się w sidła nieuczciwych – rzekomych – sprzedawców oferując trudno dostępny produkt po niewygórowanej cenie.

Radość z zakupu trwało krótko

Ofiarą takiej nieuczciwej sprzedaży został nasz klient, który zrobił zakupy znajdując ogłoszenie na jednym z portali sprzedażowych. W przypadku zleceniodawcy wystąpiły obydwa czynniki, czyli produkt trudno dostępny oraz niewygórowana cena. Nasz klient poszukiwał specjalistycznego sprzętu do swojej firmy. Szukając rozwiązania w Internecie znalazł bardzo atrakcyjne ogłoszenie.

Skontaktował się ze sprzedawcą i niczego nie podejrzewając – umówili odbiór własny oraz płatność z góry. Rzekomy sprzedawca nie mógł być przy odbiorze towaru, dlatego miał go wydać pracownik. Nasz klient opłacił wystawioną – na kilka tysięcy – fakturę, a pod wskazany wcześniej adres udał się kierowca. Po dojechaniu na miejsce odbioru okazało się, że firma jest, ale nikogo tam nie ma, ponieważ na co dzień prowadzona jest w Niemczech. Ogłoszenie zniknęło z portalu, sprzedający wyłączył telefon – czyli mamy do czynienia z klasyczną sytuacją.

Wkroczyliśmy do akcji, żebym pomóc kupującemu

Po podpisaniu umowy z klientem i zebraniu informacji jakimi dysponował zleceniodawca, rozpoczęliśmy zlecenie. Skontaktowaliśmy się z właścicielem firmy, na którego wystawiona była faktura. Okazało się, że jest to już kolejna faktura na tą firmę, a jej właściciel nie jest fizycznym wystawcą. Musi za to co chwilę wracać do kraju, żeby składać zeznania na Komendzie Policji. W międzyczasie ustaliliśmy, że konto bankowe, które jest na dokumencie płatniczym, należy do osoby prywatnej i zostało założone na drugim końcu kraju.

Właścicielowi firmy, który również okazał się poszkodowanym w sprawie, zadałem pytanie o to czy w ostatnim czasie nie zwolnił pracownika. Odpowiedź była twierdząca.  Policja jednak wykluczyła tę osobę z grona podejrzanych. Ja jednak postanowiłem drążyć temat.

Po przeprowadzonym wywiadzie okazał się, że były pracownik, kiedy jeszcze pracował w firmie rzekomego oszusta, wyłudzał pieniądze od naszego zleceniodawcy. Po dyscyplinarnym zwolnieniu były pracownik odgrażał się zemstą. Rodzinne miasto podejrzanego znajduje się kilkadziesiąt kilometrów od miejsca, gdzie było zakładane konto bankowe widniejące na fakturze.

Dodatkowo, były pracownik, doskonale wiedział, że właściciel firmy przebywa na co dzień za granicą. Po tylu zbieżnych informacjach wytypowany został nowy podejrzewany. Udało się zdobyć próbkę głosu, którą przekazałem klientowi. Właściciel firmy potwierdził, że głos należy do byłego pracownika.

Na tym nasze zlecenie zostało zakończone. Zdobyte dowody były niepodważalne i wystarczające do tego, żeby dalej sprawą zajęły się organy ścigania. Zdobyte materiały, zgodnie z Ustawą o usługach detektywistycznych, zostały w całości przekazane naszemu klientowi.